przepisy/ przetwory i napoje

Powidła śliwkowe bez cukru

powidla_sliwkowe2

Powidła węgierkowe to moja wielka miłość. Na studiach wynosiłam je ze sklepu hurtowo i jadłam codziennie rano z owsianką. Niestety, tamte były napakowane cukrem i innymi świństwami. W tym roku, po tym, jak za mini słoiczek powideł bez cukru w sklepie zapłaciłam ponad 10 zł, stwierdziłam, że zrobię własne – tanio i pysznie. Ku mojemu zdziwieniu, tradycyjnie (według Wikipedii) powidła  przyrządza się bez cukru. A zdziwienie stąd właśnie, że producenci przyzwyczaili nas, że cukier jest wszędzie. O wyrobach z owoców nie wspominając. 

Do śliwek w poniższym przepisie dodaję sól. Nauczyłam się dodawać szczyptę soli do praktycznie wszystkich deserów i potraw na słodko. Sól wydobywa smak słodki, do tego dzięki niej owoce pięknie puszczają sok. Bez soli powidła również nam wyjdą, ale odrobinę polecam dodać.

Przepis na powidła śliwkowe (z węgierek) bez cukru [PALEO]

Czas przygotowania: 15 minut
Czas duszenia i smażenia: 8-12 godz. (2-3 dni)

Składniki:

  • śliwki węgierki (najlepiej takie z pomarszczoną skórką) – dowolna ilość, ja robię z ok. 2 kilogramów bo taki mam garnek 😉 generalnie odradzam robienie więcej niż 5-6 kilo w jednym garze ze względu na utrudnione mieszanie i odparowywanie wody; poglądowa ilość powideł to masa śliwek dzielona przez 2
  • sól – dałam ok. 1/2 łyżeczki soli na 2 kilo owoców

Śliwki myjemy, drylujemy i wrzucamy do garnka (relatywnie szerokiego). Dodajemy sól i dusimy pod przykryciem ok. godziny na bardzo małym ogniu (ja duszę na 3 w skali 1-9). Po tym czasie zdejmujemy pokrywkę i rozpoczynamy dłuuuugie smażenie. Podgrzewamy śliwki na małym ogniu aż pójdziemy spać (zakładam, że nie zaczęliście smażyć powideł z samiutkiego rana i nie macie ponad 8 godzin dziennie by je smażyć 😉 ). W czasie podgrzewania co jakiś czas mieszamy. Początkowo (kiedy masa jeszcze jest bardzo rzadka, czyli przez pierwsze 3-4 godziny) spokojnie wystarczy raz na 20-30 minut, jednak ogólna zasada jest taka, że im częściej mieszamy, tym lepiej (pomaga to w odparowywaniu wody i rozbijaniu śliwek na mniejsze kawałki). Pilnujemy ognia, powidła z czasem się dosyć mocno nagrzewają, więc można zmniejszyć ogień (wręcz trzeba) – im mniejszy, tym lepiej.

Powidła zdejmujemy z gazu i zostawiamy na całą noc (bez przykrycia) na wierzchu.

Na drugi dzień wstawiamy powidła z powrotem na gaz i kontynuujemy smażenie, pamiętając o częstszym mieszaniu (przez noc powinny dosyć mocno zgęstnieć) – optymalnie co 5-10 minut (przyznam, że zdarzyło mi się zapomnieć, ale pod koniec trzeba uważać, by nie przypalić masy). Smażymy do uzyskania pożądanej przez nas konsystencji. W zależności od śliwek, gazu i rodzaju garnka, łączny czas smażenia to ok 8 do 12 godzin (jakkolwiek bardziej niż na czas należy patrzeć na wygląd masy). Jeśli do końca drugiego dnia, konsystencja powideł nas nie będzie zadowalać to ponownie zostawiamy odkryty garnek na wierzchu i kończymy smażenie na trzeci dzień.

Powideł nie pasteryzuję – wystarczy gorące włożyć do wyparzonych (również gorących) słoików i zakręcić.

Albo od razu zacząć jeść  😎

powidła śliwkowe bez cukru (PALEO)

Możesz również polubić