bez pieczenia/ czekolada/ desery/ omlety i naleśniki/ przepisy/ śniadania i podwieczorki

Naleśniki karobowe z serkiem z nerkowców (paleo)

Naleśniki paleo z karobem na mące kokosowej z nadzieniem z nerkowców i sezonowymi owocami

Wiem, że tęsknicie za słodkimi przepisami. Za każdym razem jak publikuję przepis np. na zupę, statystyki aż krzyczą do mnie w Waszym imieniu „no fajne fajne. kiedy kolejne ciacho?” 😉 Ale ja się z tego przeogromnie cieszę, bo zdecydowanie większy talent i smak mam żeby dogadzać Wam (i sobie) na słodko. Ten przepis dojrzewał chwilę, miał być omlet, ale później wymyśliłam nadzienie i padło na naleśniki (paleo zresztą) – z dodatkiem karobu, na mące kokosowej. Jeśli nie macie karobu, możecie dodać kakao – smak ciut inny, ale też dobrze wyjdzie (można powiedzieć, że karob to takie bardziej słodkie kakao).

Naleśniki fantastycznie smakują z sezonowymi owocami – szczególnie leśnymi. Ale poza sezonem bardzo dobrze nada się banan. Serek sam w sobie jest słodziutki i przepyszny i może stanowić bazę do wykorzystania do innych naleśnikowych nadzień. Zanim usmażyłam naleśniki, wyjadłam go co nieco (no dobra, dużo).

Naleśniki paleo z karobem na mące kokosowej z nadzieniem z nerkowców i sezonowymi owocami

Czas przygotowania: ok. 40 minut, dzień wcześniej należy namoczyć nerkowce
Liczba porcji: wyszło mi 6 naleśników Ø28 cm, średniej grubości; są bardzo sycące

Składniki:

Naleśniki:

  • 200 ml mleka kokosowego – generalnie do naleśników domowe sprawdza mi się najlepiej, jeśli w puszce to albo rozcieńczamy je do konsystencji zwykłego mleka albo używamy chudej warstwy (wody kokosowej) – co jest zresztą w tym przepisie bardzo uzasadnione, bo część tłustą (śmietankę) używamy do nadzienia
  • 4 jajka
  • 2 płaskie łyżki karobu (można zastąpić kakao, wtedy proponuję dać 1 łyżkę, chyba że lubicie bardziej gorzkie)
  • ok. 4 łyżeczek mąki kokosowej (z lekką górką)
  • szczypta soli
  • tłuszcz do smażenia (masło klarowane albo olej kokosowy)

Nadzienie:

  • 200 gramów nerkowców (waga suchych), namoczonych przez noc w wodzie z dodatkiem 2 łyżek soku z cytryny
  • 100 gramów śmietanki kokosowej (tłustej warstwy mleka kokosowego, która zbiera się na wierzchu mleczka kokosowego zostawionego co najmniej na dobę w lodówce). dla jedzących nabiał, zamiast śmietanki kokosowej można dodać ubitej kremówki lub serka mascarpone
  • słodzidło: skrystalizowany miód lub ksylitol – według uznania
  • opcjonalnie garść malin lub innych miękkich owoców

Do podania:

  • sos czekoladowy: 1 łyżeczka oleju kokosowego i 30 gramów gorzkiej czekolady
  • owoce sezonowe (u mnie maliny, borówki i trochę porzeczek, poza sezonem dobrze będzie pasował banan)

Do miski wlewamy mleko kokosowe, dodajemy jajka, mieszamy do połączenia. Następnie dodajemy karob i szczyptę soli, mieszamy. Na koniec dodajemy mąkę kokosową – każda ma nieco inną chłonność, więc dobrze jest dodawać po łyżeczce zaczynając od 3 i obserwować masę – powinna wyjść konsystencji kremowego mleka kokosowego (albo śmietany kremówki). Przy czym po każdej nowej łyżeczce należy dokładnie zamieszać całość i odczekać przynajmniej minutę – mąka kokosowa zagęszcza z lekkim opóźnieniem. Odstawiamy masę naleśnikową na 10 minut.

W tym czasie dobrze nagrzewamy patelnię. Naprawdę nie musimy pierwszego naleśnika wyrzucać, a kluczem jest właśnie bardzo dobrze nagrzana patelnia. Najlepiej rozgrzewać na docelowym, średnim ogniu (u mnie – 5/10). Smażymy naleśniki na lekko posmarowanej tłuszczem patelni: z pierwszej strony kilka minut aż praktycznie cały naleśnik się zetnie, z drugiej strony już tylko ok. pół minuty. Technika smażenia naleśników kokosowych jest ogromnie ważna – są one bardzo delikatne i jeśli nie zetną się całkowicie z pierwszej strony to będą się nam urywać przy przewracaniu. Dobrze ścięty naleśnik, lekko podważony łopatką, praktycznie sam odchodzi od patelni przy przewracaniu – jeśli się jeszcze do niej nieco lepi – niech dojrzeje. Natomiast z drugiej strony nie zostawiamy naleśnika zbyt długo, bo zrobi się zbyt kruchy – i o ile ja takie chrupiące bardzo lubię 🙂 – o tyle mogą się kruszyć przy zawijaniu.

Kiedy naleśniki się smażą, przygotowujemy krem. Nerkowce odcedzamy i blendujemy (mielimy) na możliwie gładką masę (idealnie – masło orzechowe). Dodajemy śmietankę kokosową i mieszamy dokładnie do całkowitego połączenia. Jeśli mamy ochotę, dodajemy garść malin i mieszamy całość widelcem, by maliny nieco się rozpadły (nie blendujemy malin do masy bo nadzienie  może wyjść zbyt rzadkie, chyba że je wcześniej upieczecie, jak w tym przepisie). Na koniec słodzimy: według uznania, ale polecam by w Waszej opinii krem sam w sobie był „bardzo słodki” – jako, że naleśniki nie są słodzone i mają nutkę goryczy, więc dobrze ten smak przełamać.

Polewa to już banał: w rondelku na minimalnym ogniu roztapiamy czekoladę z olejem kokosowym.

Naleśniki zwijamy w rulony, przekładamy. Podajemy polane czekoladą w towarzystwie mnóstwa owoców 🙂

Smacznego!

Naleśniki paleo z karobem na mące kokosowej z nadzieniem z nerkowców i sezonowymi owocami

Naleśniki paleo z karobem na mące kokosowej z nadzieniem z nerkowców i sezonowymi owocami

Naleśniki paleo z karobem na mące kokosowej z nadzieniem z nerkowców i sezonowymi owocami

Możesz również polubić