przepisy/ przystawki/ śniadania i podwieczorki

Badridżani – przepis na bakłażany idealne

badridżani_3

Chyba wspominałam już, że uwielbiam bakłażany. W każdej możliwej postaci. Ale jeśli miałabym wybrać TO jedno danie, byłoby to badridżani: smażone bakłażany przełożone pastą z orzechów włoskich. <3 Uwielbiam, kocham, ubóstwiam. To gruzińska przystawka, dostępna w praktycznie każdej gruzińskiej knajpie. A ja, będąc w Gruzji, zamawiałam ją w każdej knajpie w której byłam. Serio – nawet dwa razy dziennie, 

Badridżani najczęściej podawane jest zwinięte w rolki (jak u mnie), ale zdarzyło się też, że bakłażany były po prostu zwinięte na pół, a pasta była również na wierzchu. Pasta to zmielone orzechy włoskie z dodatkiem czosnku i ziół. Kto był w Gruzji wie, że jak w menu jest napisane „herbs” znaczy to „kolendra (i ewentualnie do tego pietruszka)”. Ja akurat za kolendrą nie przepadam, więc w mojej domowej wersji zastąpiłam ją.. oregano. Bo to moje ulubione zielsko. Ale tak naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, by znalazły się zioła, które tu nie pasują. Jeśli lubicie kolendrę, dajcie kolendrę! Jeśli pietruszkę – dajcie pietruszkę! A jak nie – to co lubicie. Ale zioła koniecznie muszą być świeże.

Badridżani podaje się zazwyczaj w towarzystwie ziaren granatu, chociaż zdarzyło mi się dostać i bez tego dodatku. Moim zdaniem fantastycznie dopełnia całości i ożywia potrawę, więc gorąco polecam dodać. Tym bardziej, że wygląda to wtedy po prostu obłędnie. A jeśli już o wyglądzie mowa: te piękne zdjęcia, które możecie podziwiać w tym przepisie niestety nie zostały zrobione przeze mnie. To sprawka Gosi Małeckiej. Nie ma to jak zaprosić fotografa na obiad   :-D.

Gruzińskie badridżani czyli bakłażany z pastą orzechową

Czas przygotowania: ok. 40 minutm dzień wcześniej namoczenie orzechów
Liczba porcji: 6-8

Składniki:

  • 300 gramów orzechów włoskich moczonych min. 8h w wodzie
  • 5 średniej wielkości bakłażanów
  • 3-5 ząbków czosnku (ja lubię dużo, ale w wersji „standardowej” polecam dać 3)
  • sok wyciśnięty z jednej cytryny
  • 2 łyżki oliwy extra virgin
  • 4 łyżki posiekanych ziół + do posypania  – w wersji oryginalnej kolendra, u mnie oregano, można generalnie dać dowolne świeże zioła
  • ziarna granatu z ok. 1/4 owocu
  • tłuszcz do smażenia – polecam masło klarowane (będzie potrzebne dosyć sporo, min 5 łyżek)
  • sól, pieprz

Bakłażany kroimy wzdłuż na plastry grubości ok. 4-5 mm. Smażymy (najlepiej na patelni grillowej) na maśle aż pojawią się mocno brązowe paski. Masła powinno być na tyle, by bakłażany zrobiły się miękkie i szkliste (a robią się takie, kiedy nasiąkną tłuszczem). Jeśli są suche i widzimy tylko tłuste plamy, należy dodać tłuszczu. Lepiej żeby wyszły nieco zbyt tłuste i odsączyć je na ręczniku papierowym po usmażeniu, niż za suche – mogą się wtedy rwać przy rolowaniu. Polecam zacząć od połowy łyżki masła na partię (4-5 plastrów) i dostosowywać w trakcie smażenia.

W międzyczasie przygotowujemy nadzienie. Orzechy mielimy lub rozgniatamy w moździerzu. Dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę, posiekane zioła, sok z cytryny i oliwę. Mieszamy dokładnie, doprawiamy pieprzem i solą i dodajemy wodę do uzyskania pożądanej konsystencji – mocno wilgotnej i dającej się bez problemu rozsmarować. Takiej typowej „papki” 🙂 Ja dodałam ok. 5 łyżek wody.

Jak bakłażany nieco przestygną, na każdym plastrze rozsmarowujemy nieco pasty (mniej więcej grubości samego plastra) i zwijamy w rulonik. Można zabezpieczyć wykałaczką. Układamy na talerzu, posypujemy granatem i ziołami. Podajemy schłodzone 🙂

Omomomomomom!

Możesz również polubić